Mój plan na zmniejszenie się jest prosty w zasadach, trudny w praniu.
Dieta:
Dużo białka, mało węgli (jeśli już, to rano), częste posiłki.
Brak: chleba, ryżu, cukru, mąki, jogurtów owocowych, soków, większości owoców (tylko okazyjnie, czyli, gdy tylko jest okazja), o słodkościach i fast-foodach nie mówiąc (nie mówiąc, bo jak sobie poopowiadamy to zaraz chwycę telefon i zadzwonię po pizzę)
Ćwiczenia:
Głównie siłowe (min. 3 razy w tygodniu), postarać się dołączyć bieganie w celu zwiększenia kondycji ze stopnia pt. “po dwóch krokach wypluwam płuca” do stopnia “o rany, a więc to jest bieganie”.