Autor: minus9cm Data: 19 Październik 2009
Chyba moja galaretowata masa (zwana ciałem) postanowiła powiedzieć NIE (choć bardziej poczułam to jako “pierdol się” niż zwykłe, nieokraszone NIE). Nie dałam rady zrobić podstawowego planu na dziś. Od początku czułam się słabo, ale postanowiłam ćwiczyć. Poległam.
Dieta:
- Dzisiaj wg obliczeń wypadał dzień węglowodanowy. Wg teorii dzięki temu powinnam nabrać max energii i pokazać co potrafię na treningu. Pokazałam natomiast jak ładnie potrafię siedzieć na podłodze i gapić się w ścianę. Wyczyn że hoho! Muszę wrócić do diety typowo białkowej, jak widać bardziej mi służy
Ćwiczenia:
- 4 minuty rozgrzewki na steperze
- wykroki: 28 / 6kg
- przysiady: 28 / 6kg
- przysiady w rozkroku: 15 / bez obciążenia (właśnie tu sobie usiadłam i już nie wstałam)
- wyciskanie stojąc: 28 / 2x 3kg
- podnoszenie wzdłuż tułowia: 28 / 2x3kg
- pompki: 0
- brzuszki: 0
- na koniec powalające aeroby: stepper, całe 5 minut. Jestem boska.